Jak byłam dzieckiem wyjście do restauracji było okazją wyjątkową. Pamiętam wszystkie wyjścia z rodzicami do restauracji, w tym uroczyste przyjęcie w eleganckiej chińskiej restauracji z okazji 40 urodzin taty. ;) Taki posiłek był zarazem powodem do radości jak i do...stresu. Pamiętam, jak nie chciałam umawiać się na randki do restauracji ze strachu. No bo jak poprosić o rachunek, jak zamówić, jak zapłacić i żeby jeszcze się przy tym wszystkim nie ubrudzić.... Zdecydowanie wolałam kino ;)
Chciałabym żeby dla moich córek wyjście do restauracji nie stanowiło powodu do stresu ale było czymś całkowicie normalnym.
Dlatego dzisiaj dla odmiany od zwykłego domowego obiadu po porannej wspinaczce wybrałyśmy się do naleśnikarni PanKejk w Manufakturze :)
Dziewczyny zjadły po wielkim naleśniku z polewami a przy tym świetnie się bawiłyśmy :)


Komentarze
Prześlij komentarz